Ataki lękowe

Drugą formą lęku nerwicowego są ataki lękowe. Tutaj lęk występuje jakby w skoncentrowanej postaci. Bez uchwytnych przyczyn chorego ogarnia paroksyzm lęku. Ponieważ jego nasilenie jest bardzo duże, nie ma on charakteru ciągłego, jak w przypadku nieokreślonego niepokoju, ale występuje jakby w formie wyładowania. Taki atak lękowy trwa różnie – od kilku minut do kilku godzin. Warto może wspomnieć, że analogiczne ataki lękowe występują czasem jako postać padaczki skroniowej, co tłumaczy ich napadowy charakter.

Przeżycie lękowe w czasie nerwicowego ataku jest niejednokrotnie znacznie silniejsze niż przeżycie lęku w sytuacji realnego zagrożenia, np. niebezpieczeństwa śmierci. Chory ma wrażenie, że lada chwila coś strasznego się z nim stanie, że umrze, że zwariuje: wszelkie próby wytłumaczenia sobie, że przecież nic się nie dzieje, zawodzą. Chciałby gdzieś uciec, skryć się, do kogoś przytulić, szuka opieki innych osób, potwornie boi się samotności. Obecność drugiej osoby zwykle zmniejsza napięcie lękowe, co jest znamienne dla tego rodzaju lęku.

Napadowi towarzyszy zwykle gwałtowne wyładowanie wegetatywne. Jak zwykle w stanach lęku i agresji, wyraźnie zaznacza się przewaga układu sympatycznego. Źrenice są rozszerzone, szpary powiek większe, obserwujemy lekki wytrzeszcz oczu, skóra twarzy blednie lub lekko czerwienieje, często występuje silne pocenie się, tętno jest przyspieszone, ciśnienie krwi rośnie, usta wysychają, chory z trudem przełyka ślinę, niekiedy odczuwa parcie na pęcherz i na odbytnicę itp. Ze zmian biochemicznych najbardziej typowych należy wspomnieć o skróceniu czasu krzepnięcia krwi, o wzroście adrenaliny i noradrenaliny we krwi, o podwyższeniu się poziomu cukru. Mobilizacja endokrynno-wegetatywna zwiększa nasilenie lęku (objaw błędnego koła).

Lęk, tak jak powstał, mija bez uchwytnej przyczyny, stopniowo lub nagle przychodzi uspokojenie, połączone zwykle z uczuciem dużego zmęczenia i, oczywiście, ulgi, że koszmar minął. Otoczenie, widząc, że choremu nic złego się nie dzieje, na ogół nie przejmuje się zbytnio jego stanem lękowym. Atak lęku, który nie ma określonej przyczyny, jest dla otoczenia czymś teatralnym, sztucznym, przesadnym. Człowiek jest tak przyzwyczajony do przyczynowego myślenia, że gotów jest negować autentyczność zjawiska, dla którego nie ma wytłumaczenia. Stanowisko takie nie jest słuszne, gdyż stan psychiczny jest faktem – niezależnie od tego, czy znamy jego przyczyny, czy nie. Dopiero gdy samemu przejdzie się atak lękowy, wówczas na pewno nie lekceważy się podobnych stanów u osób drugich. W psychiatrii, niestety, własne doświadczenie najlepiej uwrażliwia człowieka na cudze cierpienia.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>