Humanitarny stosunek wobec chorych psychicznie

Gdybyśmy rachowali własne myśli jak czyny, nie byłoby chyba czowieka, który nie miałby przynajmniej tuzina swych bliźnich na sumieniu. Każdy jest potencjalnym mordercą, tylko jego żądza mordu ukryta jest pod powierzchnią obowiązujących norm zachowania społecznego. Zdarcie z człowieka tej warstwy normalnej I przewidywalnej interakcji z otoczeniem społecznym, np. pod wpływem silnego lęku, lub jej niepełne wytworzenie się, jak np. w schizofrenii, powoduje, że człowiek styka się z drugim człowiekiem od razu głębszymi, podświadomymi warstwami psychiki i wskutek tego jego przeżycia i formy zachowania przestają być przewidywalne. Rachunek prawdopodobieństwa, obowiązujący w stosunkach między ludźmi i wytwarzający się stopniowo w miarę dorastania i wchodzenia w różne kręgi społeczne, zawodzi: człowiek styka się z nieznanym i z nieprzewidywalnym. Przestrzeń, w której rozgrywają się związki międzyludzkie, z jasnej zmienia się w ciemną. Przestaje ona mieć określone granice, w szczególności zaciera się granica między podmiotem a przedmiotem. To, co przeżywa podmiot, staje się atrybutem przedmiotu. Osoby z otoczenia chorego przybierają koloryt emocjonalny i formy przeżyć, które są jego własnymi przeżyciami. Pod wpływem lęku przedmiot wyzwalający uczucie nabiera cech, które uczucie to w pełni usprawiedliwiają, mimo że w rzeczywistości wcale ich nie musi mieć.

Wielkie dziś znaczenie przywiązuje się do humanitarnego stosunku wobec chorych psychicznie. Przy najbardziej humanitarnym podejściu do tych chorych trudno pokonać jednak uczucie obcości, jakie w nas wywołują formy zachowania nie objęte społecznym rachunkiem prawdopodobieństwa. Zachowanie tego typu z miejsca dyskwalifikuje człowieka, przenosi go do grupy ludzi „innych”. Zmienia się w stosunku do niego nasze nastawienie, z człowieka bliskiego staje się kimś obcym, niezrozumiałym itp. Nierzadko zdarza się, że rodzina przez długi okres, czasem przez kilka lat, nie przyjmuje do świadomości faktu choroby psychicznej jednego z jej członków, natomiast dalsze otoczenie dostrzega niezwykłe zachowanie chorego. Najbliższym trudno wykluczyć osobę kochaną ze wspólnoty ludzkiej, wolą nienormalność zachowania tłumaczyć „zdenerwowaniem”, przemęczeniem, wadami charakteru itp.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>