Lęk a samotność

Niepokój nerwicowy na ogół nie zmniejsza się w obecności innych ludzi, często, całkiem przeciwnie, obecność innych działa rozdrażniająco. Jeśli niepokój zmniejsza się w towarzystwie, to dzięki temu, że jest się aktywnym, coś się mówi, robi, a wszelka aktywność rozładowuje napięcie lękowe. Natomiast w ataku lękowym obecność drugiego człowieka zwykle przynosi ulgę: człowiek choć trochę czuje się pewniejszy: już samo poczucie, że ktoś jest obok niego, zmniejsza nasilenie lęku. Samotność jest więc czynnikiem, który w atakach lękowych występuje wyraźnie jako czynnik zwiększający natężenie ataku.

Lęk jest uczuciem związanym z naszą przyszłością, z oczekiwaniem tego, co ma nastąpić. Przy słabym nasileniu lęku nie odgrywa większej roli, czy człowiek jest sam, czy razem z innymi wobec nie znanej mu przyszłości. Natomiast przy większym nasileniu zagadnienie to nie jest obojętne. Łatwiej zmierzyć się z przyszłością opierając się na drugim człowieku, niż być wobec niej całkiem samotnym.

Problem przyszłości jest dla człowieka najtrudniejszy i najbardziej go angażuje. Człowiek zawsze stoi wobec nieznanego i wciąż próbuje ten nieznany, obcy, a czasem wrogi czas przyszły kształtować, rzutować weń swoje marzenia i plany, a życie plany te burzy. Wysiłek życia koncentruje się w zdobywaniu przyszłości, w przemaganiu własnego lęku wywoływanego przez nieznane. W tej walce człowiek nie zawsze jest samotny, łatwiej podjąć mu nieraz wysiłek życia we wspólnym ,,my” niż w samotnym ,,ja”. Różne modele kulturowe pomagają rzutować się w przyszłość, dając gotowe struktury czynnościowe. Ale może jeszcze ważniejsza jest sama obecność drugiego człowieka: w okresach dużych napięć lękowych, np. w czasie wojny, duch wspólnoty odgrywa zasadniczą rolę.

Droga w przyszłość nie jest prosta i równa. Przychodzą chwile, gdy człowieka ogarnia paroksyzm lęku, ponieważ nie czuje się na siłach sprostać temu, co przed nim jest zasłonięte. W tych momentach koncentruje się jakby tajemnica przyszłości. Normalnie przyzwyczajamy się do tego, że przed nami jest nieznane, wrastamy tak w nasze stereotypy zachowań, że wydaje się nam niemożliwe, by nie miały one też obowiązywać w przyszłości.

Droga, którą wyżłobiło się przez życie, wydaje się tak pewna i jedyna, iż trudno przyjąć, by przyszłość układała się inaczej. Ta pewność jednak niejednokrotnie zawodzi, nieokreślony niepokój jest jakby dyskretnym sygnałem, że przyszłość jednak może się różnie ułożyć, a napad lękowy jest już zetknięciem się z groźbą przyszłości.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>