Brak doświadczenia w życiu

W historii przedchorobowej chorych na schizofrenię obserwuje się zwykle znaczne luki w udzielaniu się w grupach społecznych, dość typowy jest nikły udział w grupach zabawowych. Udział w grupach jest często tylko formalny i powierzchowny, przyszły schizofrenik jest „idealnym synem” czy córką, „przykładnym” uczniem, ale zasadniczo trzyma się na uboczu życia danej grupy, spełnia tylko przypadające na niego obowiązki, by w ten sposób zabezpieczyć się przed krytyką i potępieniem. Przykładność i dobroć są tu często wynikiem lęku przed otoczeniem społecznym.

więcej

Samotność schizofreniczna

Istnieją więc istotne przyczyny, dla których samotność wywołuje uczucie lęku. Wiadomo też, że lęk na ogół zmniejsza swe nasilenie, gdy człowiek jest w towarzystwie innych ludzi. Chory na schizofrenię jest z dwóch stron zagrożony lękiem: boi się ludzi i przed nimi ucieka i boi się samotności, gdyż ona wzmaga lęk. Dlatego schizofrenik nieraz bardzo przywiązuje się do swego lekarza, gdyż jest on niejednokrotnie jedyną osobą, która nie budzi w nim lęku i która broni go przed schizofreniczną samotnością.

więcej

Abstrakcyjność (oderwanie od konkretnej sytuacji)

Istnieje, jak się zdaje, wyraźna różnica w umiejscowieniu lęku między światem zwierzęcym a ludzkim. Lęk zwierzęcy na ogół odpowiada realnemu zagrożeniu. Natomiast u człowieka niejednokrotnie budzą lęk przedmioty bezpośrednio niczym nie zagrażające. U zwierząt lokalizacja lęku jest trafna i konkretna, u ludzi natomiast nieraz bywa fałszywa. Człowiek przesuwa swój lęk z realnego zagrożenia na nierealne. I to nierealne zagrożenie budzi w nim nierzadko większy lęk niż realne. Np. człowiek pierwotny może znacznie bardziej bać się przekroczenia tabu niż ryzyka zetknięcia się ze śmiercią. W zespołach anankastycznych bardzo wyraźnie występuje to przesunięcie lęku na przedmioty nie przedstawiające realnego zagrożenia.

więcej

Bezpośredność kontaktu macierzyńskiego

Tu kontakt jest najbliższy. Nie ma miejsca na rozwinięcie struktur czynnościowych typowych dla drugiej fazy metabolizmu informacyjnego, nie można swego zachowania zaplanować i pokierować nim racjonalnie, jest ono spontaniczne, wynika z bezpośredniości powiązania się z otaczającym światem, typowej dla pierwszej fazy metabolizmu informacyjnego. Wchodzi się tu w podświadomość drugiej osoby. A ma ona wiele tajemnic, sama budzi lęk.

więcej

System nagrody i kary

System nagrody i kary oparty jest, jak na ogół wszystkie ważne aktywności ustroju, na zasadniczych uczuciach przyjemności i przykrości. Uczucia te skierowane są do własnej osoby, ale że uczucia nie mają ostrych granic, więc zwykle promieniują one na zewnątrz (jestem z siebie zadowolony, cały świat mnie cieszy). Można by w ich wypadku myśleć o zalążkach autoerotyzmu i autoagresji. Pozytywny wynik au- tokontroli wskazuje na zwycięstwo własnego planu nad entropią własną i otoczenia, własna entropia ustroju wzrasta. Nagrodą za to zwiększenie stopnia własnego porządku jest pozytywna ocena samego siebie, pozytywne uczucie w stosunku do własnej osoby (człowiek bardziej kocha samego siebie).

więcej

Lęk upraszcza skomplikowane związki społeczne

Przeżycia i formy zachowania chorych na schizofrenię są często paragnomeniczne (paragnomen – termin wprowadzony przez Brzezickiego dla określenia zachowania się nieprzewidywalnego – actio praeter exspectationem). Ta dziwność chorych na schizofrenię jest główną przyczyną lęku, jaki budzą na ogół w otoczeniu. Dziwne jest to, co nie mieści się w zwykłym obrazie życia, co jest niezwykłe, tajemnicze, w czym tkwi pierwiastek boskości (według etymologów słowa „dziw” i ,,divinus” – boski – mają wywodzić się z tego samego pnia). Przy powtarzaniu się dziwność zmienia się w dziwaczność, zamiast lęku budzi śmiech. Wiele czynników wpływa na to, że przeżycia i formy zachowania chorych na schizofrenię są praeter exspectationem, wbrew oczekiwaniu, że nie mieszczą się w normalnym rachunku prawdopodobieństwa.

więcej

Poczucie własności w trzech fazach aktywności

Poczucie własności różnie się kształtuje w poszczególnych fazach aktywności. W pierwszej fazie mamy wrażenie, że plany aktywności są nasze, mimo że w rzeczywistości istnieją w nich struktury czynnościowe wzięte z otaczającego świata. W drugiej fazie dochodzi do starcia własnych struktur czynnościowych ze strukturami otoczenia, w starciu tym nasila się poczucie własności: struktury własne przeciwstawiają się strukturom otoczenia: jednocześnie jednak w starciu tym scalają się struktury własne ze strukturami otoczenia, tak że to, co przynależy do otoczenia, staje się własne. W trzeciej fazie główny strumień informacji pochodzi ze zwierciadła społecznego. Jest on zawsze czymś obcym, nawet wówczas, gdy wchłonięty przez naszą świadomość staje się jej integralną częścią w postaci „głosu sumienia”. Obserwator zewnętrzny zmienia się w obserwatora wewnętrznego, on nas śledzi, ocenia, krytykuje, ale zawsze pozostaje jakby drugą osobą, która w nas tkwi. „Jemu”, „on” przeciwstawia sią „ja”.

więcej

Tworzenie symboli jest funkcją metabolizmu informacyjnego

Sygnał (informacja, symbol) może istnieć tylko wówczas, gdy dwa układy są połączone ze sobą związkiem komunikacyjnym. W układach całkowicie odizolowanych sygnał nie miałby racji bytu, bo cóż miałoby te układy z sobą łączyć. Prawdopodobnie tylko nikły odsetek potencjalnych sygnałów otaczającego świata dociera do człowieka, jeszcze mniejszy – do poszczególnych przedstawicieli świata zwierzęcego. Z otaczającego świata odbieramy tylko to, co jest nam potrzebne. Pomostem łączącym świat zewnętrzny z nami jest symbol, jest znak, który daje nam otaczający świat i który dla nas coś oznacza. Człowiek może rozszerzyć zakres swoich symboli – dzięki technicznemu udoskonaleniu swych oczu, uszu, węchu itd. zwiększa zakres percepcji sygnałów otoczenia, a jednocześnie głębiej wnika w ich znaczenie. Możliwe to jest dzięki tkwiącej w ludzkim układzie nerwowym zdolności tworzenia najrozmaitszych struktur czynnościowych. Świat symboli człowieka nie jest zamknięty, ma on wciąż możliwości tworzenia nowych. Natomiast w świecie zwierzęcym układ symboli jest zamknięty i szanse tworzenia nowych są niewielkie.

więcej

Lęk sumienia jest sygnałem ostrzegawczym układu samokontroli

Oczywiście, jak już wspomniano, układ samokontroli trzeciej warstwy wciąga w siebie warstwy poprzednie, bardziej archaiczne. Warstwy te są bardziej zautomatyzowane, działają przeważnie poniżej progu świadomości – nie zastanawiamy się, co jest dobre, a co złe, wybór następuje automatycznie. Gdy człowiek ma silnie rozwiniętą warstwę pierwszą, a więc naturalnego porządku moralnego, wówczas jego postępowanie jest harmonijne z prawami świata otaczającego i jego naturalnym porządkiem. Człowiek taki nie ma tylu wewnętrznych sprzeczności jak ten, u którego warstwa ta jest słabo rozwinięta, jego świadome sumienie jest dość spokojne. Gdy przerostowi ulegnie warstwa druga, to wówczas wskutek charakterystycznego dla niej wyolbrzymienia proporcji człowiek taki zawsze odczuwa zło w sobie, oczekuje kary, nigdy nie jest z siebie w pełni zadowolony, w nocy nękają go senne koszmary. Wreszcie gdy dwie pierwsze warstwy nie są należycie rozwinięte, ciężar kontroli spada przede wszystkim na warstwę trzecią, co wywołuje jej zbytnie obciążenie. Ludzie tacy żyją w stałym lęku przed sądem otoczenia: „co o mnie ludzie pomyślą” jest dla nich naczelnym pytaniem życia. Są to zwykle ludzie o typie osobowości psychastenicznej lub histerycznej. Ich autoportret jest niedojrzały, szukają oni potwierdzenia w otoczeniu i nie potrafią siebie bez niego należycie ocenić.

więcej

Trzy warstwy sumienia

Możliwe więc, że rozpatrując genezę ludzkiego układu samokontroli dałoby się rozróżnić w nim trzy warstwy: konstytucjonalną, wczesnego okresu rozwoju i aktualną. Warstwa konstytucjonalna odpowiadałaby naturalnemu porządkowi moralnemu, jeśli taki istnieje. Za istnieniem jej przemawia też to, że niezależnie od kręgów kulturowych, epok, społecznych zwyczajów jest jakiś zasadniczy ogólnoludzki zrąb moralności. Dekalog we wszystkich religiach jest podobny.

więcej

Trzy warstwy sumienia cz. II

W praktyce psychiatrycznej nierzadko spotykamy się z lękiem przed tą ostateczną karą. Nie zawsze poczucie winy występuje świadomie, czasem tkwi ono poniżej progu świadomości, ale „kara” działa jako np. urojona choroba, objaw histerycznej konwersji, w postaci uporczywych bólów, choroby psychosomatycznej, nieświadomego kierowania swego życia do społecznej degradacji przez alkoholizm, narkomanię, wkroczenie na drogę przestępstwa itp. Psychiatrzy jako lekarze i przyrodnicy nie są skłonni do myślenia w kategoriach moralnych, prawa życia są dla nich amoralne. Jest to bezsprzecznie stanowisko słuszne, gdyż myślenie takie pociąga za sobą automatycznie tendencję do wydawania sądów moralnych, a lekarze nie są w żadnym wypadku do tego powołani.

więcej