Potrzeba bólu i lęku (system alarmowy) cz. II

Ból z natury rzeczy jest u człowieka bardziej od lęku konkretny, musi w tym bowiem wypadku dojść do bezpośredniego zetknięcia się czynnika szkodliwego z ustrojem. Niemniej u człowieka przybiera on także formy bardziej abstrakcyjne, tzn. nie jest proporcjonalny do stopnia uszkodzenia, ale zależy od wielu czynników, które sprawiają, że nieproporcjonalnie wzrasta lub maleje, przedłuża się lub skraca. Jego wymiary ulegają więc różnorodnym przekształceniom na siatce czasoprzestrzennej ustroju.

W świecie zwierzęcym nie ma tej swobody poruszania się w wymiarach czasu i przestrzeni. Zwierzę jest bardziej niż człowiek ograniczone do konkretnej sytuacji, nie może wyjść poza własne „tu” i „teraz”. Dzięki temu sygnał niebezpieczeństwa jest dla zwierząt bardziej realny niż dla człowieka. Ból jest na ogół u zwierząt proporcjonalny do stopnia zagrożenia, a lęk zwykle zwiastuje realne niebezpieczeństwo (oczywiście u zwierząt też zdarzają się fałszywe alarmy, gdy np. bodziec nieszkodliwy jest traktowany jako zwiastun niebezpieczeństwa).

To oderwanie się od konkretu, tak dla człowieka charakterystyczne, dzięki któremu człowiek ma poczucie wolności, a jednocześnie i skrępowania, gdyż nigdy zupełnie swobodnie w wymiarach czasu i przestrzeni poruszać się nie może, ma swoją ujemną stronę w tym, że tak ważne z biologicznego punktu widzenia sygnały niebezpieczeństwa przestają spełniać swą biologiczną rolę. Działają niezależnie od realnej sytuacji, alarmują nieraz bez uchwytnej przyczyny i bez uchwytnego celu. Lęk i ból ludzki mają więc cechy specyficzne, nie spotykane w świecie zwierzęcym, a wynikające ze swoiście ludzkiej swobody poruszania się w czasie i przestrzeni.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>