Profesor Eugeniusz Minkowski

Jeden z bardzo doświadczonych psychiatrów, profesor Eugeniusz Minkowski, opowiadał o swojej reakcji, gdy jego przyjaciel nagle zaczął wypowiadać urojenia prześladowcze. Mimo że jako psychiatra był aż nadto przyzwyczajony do urojeniowych wypowiedzi, poczuł nagle powstałą przepaść między nim a jego przyjacielem, stał się on innym człowiekiem, nie mógł już na niego patrzeć tak jak dawniej. Trudno byłoby profesorowi Minkowskiemu zarzucić niehumanitarny stosunek do chorych psychicznie, wszystkie jego prace przepojone są głębokim humanizmem, ale nawet tej miary psychiatra nie potrafił się uwolnić od automatycznego wykluczenia człowieka, którego zachowanie nie mieściło się w rachunku prawdopodobieństwa.

Praca każdego układu samosterującego, do którego zaliczają się wszystkie żywe istoty łącznie z człowiekiem, jest nastawiona przede wszystkim na przyszłość. W związku z tym musi wytwarzać się hipotetyczny obraz otoczenia w przyszłości. Musi istnieć jakiś stopień pewności, że to otoczenie zachowa się w określony sposób. Jest to wspomniany rachunek prawdopodobieństwa. Podobnie jak reagujemy lękiem, gdy ziemia zacznie drgać pod naszymi stopami lub gdy słońce ulegnie zaćmieniu, tak też zachowanie ludzkie, które wykracza poza granice przyjętych norm i jest niewytłumaczalne i nieprzewidziane, budzi w nas lęk. Ponieważ nasz metabolizm informacyjny koncentruje się głównie na wymianie sygnałów z otoczeniem społecznym, więc tym samym rachunek prawdopodobieństwa musi być w kontaktach z otoczeniem społecznym ściślejszy niż w kontaktach z innymi rodzajami środowiska.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>