Przestrzeń indywidualna i wspólna cz. II

Gdy lęk przed wspólną przestrzenią weźmie górę, jak to się dzieje np. w schizofrenii (izolacja od otoczenia, autyzm, występujące zazwyczaj jeszcze przed wybuchem ostrej psychozy), zamknięte w przestrzeni struktury czynnośiowe zostają w sposób dramatyczny wyrzucone na zewnątrz. Świat wypełnia się wizjami, które dostały się z wnętrza na zewnątrz. Po tej erupcji świata własnego zostaje nieraz pustka, gdyż nie można już wrócić do wspólnej przestrzeni.

Bywają też mniej dramatyczne wypadki wycofywania się ze wspólnej przestrzeni. Na przykład może ona być za ciasna, nie dawać człowiekowi możliwości rozwinięcia swych tendencji twórczych, czuje się w niej skrępowany, sfrustrowany: struktury czynnościowe w niej obowiązujące mogą być tak sprzeczne ze strukturami własnymi danego człowieka, iż stałe naginanie się do nich, noszenie maski, zakłamanie, które przenika aż do wnętrza, wszystko to sprawia, że człowiek coraz bardziej wycofuje się do własnej przestrzeni, zamyka się we własnym świecie, stosuje metodę tzw. emigracji wewnętrznej. Dla ludzi starych przestrzeń wspólna przestaje już być ich przestrzenią: ich formy myślenia i przeżywania nie pasują do tego, co ich otacza, wycofują się oni do krainy wspomnień, żyją czasem minionym.

Można by rozróżnić dwa zasadnicze sposoby poruszania się we wspólnej przestrzeni: sposób otwarty i opancerzony. W pierwszym wypadku człowiek rzeczywiście się otwiera, rozbija granicę oddzielającą go od świata otaczającego, wchodzi w wir życia, nie boi się zetknięcia z rzeczywistością, śmiało wyrzuca z siebie własne struktury czynnościowe, nie czuje się skrępowany, łatwo przyjmuje za własne struktury otoczenia i nie rozpacza zbytnio, gdy w jego starciu z rzeczywistością ulegają zniszczeniu.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>