Trzy warstwy sumienia cz. II

W praktyce psychiatrycznej nierzadko spotykamy się z lękiem przed tą ostateczną karą. Nie zawsze poczucie winy występuje świadomie, czasem tkwi ono poniżej progu świadomości, ale „kara” działa jako np. urojona choroba, objaw histerycznej konwersji, w postaci uporczywych bólów, choroby psychosomatycznej, nieświadomego kierowania swego życia do społecznej degradacji przez alkoholizm, narkomanię, wkroczenie na drogę przestępstwa itp. Psychiatrzy jako lekarze i przyrodnicy nie są skłonni do myślenia w kategoriach moralnych, prawa życia są dla nich amoralne. Jest to bezsprzecznie stanowisko słuszne, gdyż myślenie takie pociąga za sobą automatycznie tendencję do wydawania sądów moralnych, a lekarze nie są w żadnym wypadku do tego powołani.

Niemniej jednak można na wiele zagadnień, zwłaszcza z terenu tzw. małej psychiatrii, spojrzeć z moralnego punktu widzenia. Gdy spojrzymy w ten sposób, nerwice, psychopatie. choroby psychosomatyczne, narkomanie itp. ukazują się nam jako w pewnej przynajmniej mierze efekt naruszania porządku moralnego. Ludzie dotknięci tymi zaburzeniami znoszą piekło za życia za przekroczenie tkwiącego w przyrodzie prawa moralnego, za swoje zapiekłe negatywne uczucia, za swe lenistwo i niechęć podjęcia wysiłku życia, za swój egoizm itp. Oczywiście nie mamy prawa za to ich potępiać, zło bowiem, jak i śmierć, tkwi w procesie życia. Niemniej, przebywając z takimi chorymi i często z nimi rozmawiając, nieraz trzeba w sobie tłumić ludzką tendencję do wydawania moralnych sądów i stale przypominać sobie, że zawód psychiatry jest jak najdalszy od zawodu sędziego.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>